wtorek, 15 lipca 2014

Chill Out!

Cały weekend w pracy, ale za to dwa dni lenistwa i odkrywania Krakowa na nowo, bo tym razem nie sama :D
zostawiam was z kilkoma zdjęciami, a teraz Wiedźmin i True Blood...


...na Rajskiej przed Biblioteką postawili takie cudo! mega radość była :D




a wczorajszą pogodę wykorzystałyśmy nad Wawelem tak:






                                :)


poniedziałek, 14 lipca 2014

piknikowo!

W końcu kilka zdjęć z naszego wspólnego pikniku.
Ja, Nataszkowiec, Kadik, Grempik i Panna P. 







gra UNO od Jelly Belly nas wciągnęła - polecam.







torba z kotem - już moja ulubiona :)
...i czekoladki chocolissimo, uroczo się prezentują, już mam zaplanowane jako prezenty dla najbliższych
z okacjii urodzin i innych takich - dostępne są w wersji mlecznej i deserowej, patrzcie i sprawdzajcie :)


...i Green Pharmacy - firma, którą lubię coraz bardziej! Tanie, naturalne, wydajne i DZIAŁAJĄ.

Dziękuję firmom za miłe upominki ;)

piątek, 11 lipca 2014

Maroko od kuchni :)

 Witajcie, wróciłam i jest świetnie.

Marokańska kuchnia zaskoczyła mnie swoją różnorodnością, przed wylotem czytałam co nieco o tradycyjnych daniach tego wspaniałego kraju, ale to co się czyta nawet odrobinę nie przybliży tego, co się dopiero zobaczy na własne oczy albo spróbuje samemu.

Co mnie zaskoczyło?
1. Marokańczycy SMAŻĄ. Bardzo dużo. Dobrze, że chociaż im to wychodzi, naprawdę, bardzo dobrze. Przez pierwsze trzy dni byłam tym zauroczona bo przygotowują dania w taki sposób, że potrawy są mięciutkie wewnątrz, a mają chrupiącą skórkę i nic nie tracą na walorach smakowych. A co do walorów smakowych - PRZYPRAWY...
2. Smaku w kuchni marokańskiej nadają przyprawy głównie z 3 "źródeł": pierwszy, charakterystyczny dla kuchni śródziemnomorskiej, drugi od Żydów berberyjskich i trzeci (łącząc w kupę ;p) wpływ kuchni francuskiej, portugalskiej i brytyjskiej - wszystko sprawa historii i innych takich, o których zanudzać nie będę :) Więc wymieniając przyprawy: dużo cynamonku, oregano, imbiru, kolendry, MIĘTY, imbir, papryka i chilli <3
3.HARISSA - zakochałam się w niej :) to ostra pasta z chilli z czosnkiem, miętą i czasami dolewają oliwy, ale ona mnie w niej odrażała trochę bo nie lubię za bardzo oliwy i oliwek jeszcze bardziej, ale samą pastę postaram się zrobić w najbliższym czasie jak tylko zgromadzę składniki.
4.ZUPKI - z soczewicą, ciecierzycą (harira), ale ich popisowym i tradycyjnym daniem tej tadżin - częściej z mięsem, ale wegetariańskie też można skosztować :) Zupa jest bardzo aromatyczna bo jest przyrządzana w śmiesznych glinianych garnkach przez na prawdę długie godziny, opowiadali że od rana kobiety gotują ją przed domem nad ogniem i robią ją do powrotu męża, co by zjadł sobie mężulek ciepłą zupkę, a to nadaje jej aromatu i po prostu ma kopa ta zupa :)
5. Bakłażany, pomidory, cebula i cukinia. Na każdy obiad i kolację. Zapas likopenu na wiele lat  :D:D
6. PASTY - hummus i tahini, na Souku widziałam jeszcze jak starsze kobietki ucierają w wielkich moździerzach orzechy, odsądzają wodę i robią z tego placko/pasty, niestety nie wiem jak się nazywały te cuda dlatego jest powód żeby drugi raz wybrać się do Maroka
7. MARYNOWANE CYTRYNY - w dużych beczułkach wyglądają jak małe słońca,
8. BAKALIE - próbowałam i żałuje, że nie kupiłam więcej bo jak się przykleiłam na targu do stoiska to facet chyba miał ochotę mi przywalić bo co chwilę padało pytanie: what is it? can I taste it? yeeeeeeee soo good man :D haha wspaniałe wspaniałe !
9. OWOCKI - tak jak warzywa, niebo w gębie. Melony, mango, pomarańcze, arbuzy..... w sumie wszystko, co dojrzewa na słońcu i ludziska pozwalają im rosnąć bez żadnych ulepszaczy (mam na myśli pryskanie chemikaliami itp) jest darem dla podniebienia. Kocham jeść świeże plony matki ziemi bo wtedy czuć tą dobrą energię.